Częściowo przez nią samą opowiedziany, częściowo spisany przez jej brata, Egberta
Publikowany tekst jest wersją z wydania: Elżbieta z Schönau, Opera, w: Jacques Paul Migne (red.), Patrologiae cursus completus. Series Latina, t. 195, Parisiis: J.-P. Migne, 1855, kol. 1–222.
Prolog Egberta
Z listem dziewicy do świętej Hildegardy
1. Za dni papieża Eugeniusza, na terenie diecezji trewirskiej, w klasztorze zwanym Schönau, pod rządami opata Hildelina, żyła pewna młoda zakonnica, imieniem Elżbieta. Gdy przebywała już jedenasty rok wśród wspólnoty mniszek, mając dwadzieścia trzy lata życia, w roku Wcielenia Pańskiego 1152 została nawiedzona przez Pana. Ręka Jego była z nią i dokonywała w niej — zgodnie z dawnymi przejawami swego miłosierdzia — dzieł budzących wielki podziw i godnych zachowania w pamięci.
Dane jej bowiem było popadać w zachwycenie ducha i oglądać wizje tajemnic Pańskich, które pozostają ukryte przed oczami śmiertelników. Działo się to zaś nie bez jawnego cudu. Często bowiem, niemal zwyczajowo, w niedziele i inne dni świąteczne, około godzin, w których pobożność wiernych osiąga największe natężenie, była porywana w stan ekstazy. Gdy następnie stopniowo odzyskiwała zwykłą świadomość, nagle wypowiadała pewne Boże słowa po łacinie — słowa, których nigdy nie nauczyła się od nikogo ani też sama nie mogła wymyślić, jako że była osobą niewykształconą i nie posiadała żadnej albo tylko bardzo nikłą znajomość języka łacińskiego.
Niejednokrotnie przytaczała także świadectwa Pisma Świętego oraz inne słowa wysławiające Boga, odpowiadające temu, co oglądała w duchu, i czyniła to bez jakiegokolwiek wcześniejszego przygotowania. Dlatego wszystko, co wydarzyło się wokół niej i co uznano za służące chwale Boga oraz zbudowaniu wiernych, zostało w znacznej części spisane w niniejszej księdze zgodnie z jej własną relacją. Opowiedziała ona szczegółowo o wszystkich tych sprawach jednemu ze swoich braci należących do stanu duchownego, z którym pozostawała w najbliższej zażyłości.
Ponieważ zaś wiele rzeczy ukrywała przed tymi, którzy ją wypytywali, gdyż była osobą bardzo bojaźliwą i pokorną duchem, została skłoniona do szczegółowego opowiedzenia wszystkiego właśnie temu, który pilnie badał wszystkie sprawy i pragnął zachować je w pamięci — zarówno ze względu na więzy pokrewieństwa i wzajemną miłość, jak i na polecenie opata. Początek jej opowiadania był następujący.
2. Do tego miejsca mówił Egbert, brat dziewicy Elżbiety, ten sam, o którym mówi się w trzeciej osobie, że spisał wszystko dotyczące swojej siostry. Zanim jednak pójdziemy dalej i oddamy głos samej dziewicy, należy przytoczyć list Elżbiety do świętej Hildegardy, który pozwoli zrozumieć, skąd wziął początek cały dalszy ciąg opowiadania. Daremnie szukalibyśmy dziś tego listu, gdyby opat Trithemiusz nie zamieścił go w swojej Kronice Hirsaugijskiej pod rokiem 1165.
Święta Hildegarda zaś — wspomnę o tym mimochodem za tą samą Kroniką Sponheimską Trithemiusza — dziewica Chrystusa, założycielka i przełożona klasztoru świętego Ruperta pod Bingen, zmarła piętnaście dni przed kalendami października (17 września) roku Pańskiego 1179, w osiemdziesiątym trzecim roku życia, w dwunastej indykcji, gdy miesiąc wrzesień dopiero się rozpoczął. Urodzona zatem w roku 1097 była starsza od Elżbiety o trzydzieści trzy lata; Elżbieta bowiem urodziła się dopiero w roku 1130. Hildegarda przeżyła ją jeszcze o osiemnaście lat.
Łączyła je zaś bardzo serdeczna wzajemna przyjaźń. Jak bowiem ten sam Trithemiusz pisze we wspomnianej kronice, Elżbieta już od młodości dostąpiła łaski nawiedzeń przez Boże objawienia. Wiele z nich spisała następnie z Bożego nakazu dla pożytku przyszłych pokoleń. Chociaż nie znała języka łacińskiego i poza prostym śpiewem psalmów niczego nie nauczyła się od ludzi, dzięki wewnętrznemu nauczaniu Ducha Świętego poprawnie rozumiała całe Pismo Święte, jego układ oraz budowę. Swoje objawienia i niebiańskie wizje przekazywała zaś częściowo po łacinie, a częściowo w języku niemieckim.
List ten, przytoczony przez Trithemiusza dosłownie, słowo w słowo, i napisany około roku 1162, a być może nawet 1160, gdy Elżbieta była już przełożoną wspólnoty dziewic, ma następującą treść. Został on zamieszczony z oczywistego względu, który nietrudno odgadnąć: miał bowiem służyć uwiarygodnieniu objawień Elżbiety.
List Elżbiety do świętej Hildegardy (VE 3-9)
Tyle słów Elżbiety. Ponieważ nic z tych rzeczy nie znajduje się w następnych księgach, można stąd wnosić, że dziewica otrzymała jeszcze bardzo wiele innych objawień oraz napisała liczne listy, o których nie ma tutaj żadnej wzmianki.
[Wydawca, którego tekst zamieszczamy, podał w tym miejscu listę nagłówków dodanych we wcześniejszym wydaniu; w naszej publikacji pojawiają się one w samym tekście]








